Kliknij tutaj aby obejrzeć newsletter w przeglądarce WWW
 
  Odwiedź AOMB.PL Zapisz się Wypisz się. Skomentuj
 
Tematy
Patentowa aleja gwiazd
Reb Bull vs. Osborne - kto wygrywa walkę byków?


 


W poprzednim newsletterze, mieliście Państwo okazję zapoznać się z amerykańskim patentem,
US-6,078,912 który miał zapewne najdłuższe postępowanie zgłoszeniowe w historii wynalazczości. W niniejszym artykule pokażemy Państwu inne, równie kontrowersyjne przykłady. Innymi słowy: oto przed Państwem lista innych amerykańskich rekordzistów.

Ułamkowym fragmentem 67-letniego postępowania zgłoszeniowego, o którym mowa powyżej, jest z całą pewnością okres pięciu miesięcy, w czasie którego czekano na wynik postępowania, a który zaowocował patentem nr US-5,841,114. Przedmiotem patentu była w tym przypadku innowacyjna mikrofalówka, używana do przygotowywania wszelkiego rodzaju posiłków w bardzo szybkim tempie.

Istnieje pogłoska o rzecznikach patentowych, którzy generują wyłącznie papier. Cóż, niestety przynajmniej w jednym przypadku jest to prawda, mamy nadzieję, że w sporządzonym dla Państwa raporcie z poszukiwań, nigdy nie znajdzie się niechlubny rekordzista o numerze US-6,198,332.

Jest on najdłuższym patentem, jaki kiedykolwiek został udzielony i składa się z 3335 stron, spośród których 3273 stron zawiera rysunki. ściąganie tego patentu przez bazę danych Europejskiego Urzędu Patentowego, Esp@cenet nie jest nawet możliwe z powodu przeciążenia serwerów. Nawet gdy korzysta się z innego źródła, np. Patent Fetcher, uzyskany plik pdf ma 50MB objętości. Z kolei najkrótszy patent składa się z połowy strony opisu wraz z zastrzeżeniami i można go znaleźć pod numerem US-6,348,866. Patent ten opisuje urządzenie antywłamaniowe, w którym, w razie napadu, strażnik zamykany jest w specjalnej, odpornej na wszelkie ataki komorze, znajdującej się na terenie banku czy innej instytucji.

W zasadzie obszar ochrony patentu jest definiowany przez sformułowanie głównego zastrzeżenia. Naruszenie patentu ma miejsce tylko w przypadku, gdy produkt naruszający dany patent wykazuje wszystkie cechy wskazane w owym zastrzeżeniu. Idąc tym tropem, naruszyciel, który pokusiłby się o naruszenie patentu US-5,408,417, to delikatnie mówiąc, osoba nieco bezmyślna. Zastrzeżenie nr 1 w tym patencie jest najdłuższym zastrzeżeniem ze wszystkich przyznanych, to niemal 3 strony formatu A4. Odwrotnie, najkrótsze zastrzeżenie, jakie kiedykolwiek sformułowano, składa się z zaledwie dwóch słów: Element 95.

Dla właściwego zrozumienia istoty wynalazku konieczne jest, by jego opis był przedstawiony w sposób jasny i zwięzły. W opisie preferuje się również rysunki czy szkice, takie jak te, zajmujące 3273 strony wspomnianego powyżej patentu. W przypadku, gdy zechcecie Państwo naprawdę dobrze zrozumieć na czym polega innowacyjność wynalazku nr US-5,146,591 (dokument ten to kolejne 65 MB do ściągnięcia za pomocą Patent Fetcher), będziecie zmuszeni przeczytać ponad 3000 stron.

Kolejny rekordzista wart Państwa uwagi to US-2002/093648 cechujący się zawrotną ilością 6632 zastrzeżeń. W przypadku gdyby to zgłoszenie miało być złożone w Europejskim Urzędzie Patentowym , zgłaszający musiałby się przygotować na wydatek przynajmniej 3 milionów euro, na poczet opłat urzędowych.

 
 
 


Producent Red Bull'a zawsze szarżuje z pełną mocą na wszelkich konkurentów, którzy ośmielają się używać w swoich nazwach czy też promocji produktów, jakiegokolwiek nawiązania do byka. Stało się tak chociażby 15 lipca ubiegłego roku, gdy padło na słynnego byka marki Osborne, która chciała wkroczyć na nowe rynki z nowym napojem energetycznym o nazwie TORO XL. Red Bull uznał, że może to spowodować wprowadzenie konsumentów w błąd i poszedł do sądu.

Sędzia Haskiego Sądu Okręgowego badając tę sprawę, odniósł się do wizerunku byka z napoju Red Bull i porównał go z puszką TORO XL. Wziął pod uwagę tylko samego byka oraz słowo TORO - litery XL nie były rozpatrywane jako element wyróżniający i uznano je za nieistotne. To, że Red Bull używa swojego "byczego" znaku w formie dwóch byków, stanowiących swe lustrzane odbicie wraz z napisem Red Bull widniejącym nad nimi, dla sędziego również było nieważne. Uznał, że przeciętny konsument raczej nie będzie się dopatrywać różnic w poszczególnych detalach, składających się na znaki, ale potraktuje je jako całość.

Oba powyższe znaki towarowe są dobrze znane, nie tylko zresztą w krajach Beneluksu. Byk Red Bull'a związany jest oczywiście głównie z napojami energetyzującymi, natomiast byk Osborne'a kojarzony jest raczej z alkoholami, np. z sherry. I oczywiście z Hiszpanią, której stał się niejako symbolem.

Można by pomyśleć, że te nieznacznie różniące się skojarzenia zasadniczo jednak różnych grup docelowych, nie będą powodować konfuzji. Pomimo to, sędzia był innego zdania. Uznał wprawdzie, że produkty Osborne'a są dobrze znane ludziom powyżej 50. roku życia, podczas gdy konsumenci Red Bull'a mają mniej niż 40 lat, co oznacza, że jest bardzo mało prawdopodobne, żeby przeciętny konsument napojów energetyzujących był zaznajomiony ze znakiem towarowym Osborne'a, jednocześnie stwierdził, że jednak nastąpiło naruszenie znaku towarowego Red Bull. Dostrzegł wizualne podobieństwo obu produktów - zarówno byki Red Bull'a, jak i byk Osborne'a przedstawione są nieco z boku i są "stylizowane stosunkowo realistycznie". Zamysł obu obrazów jest zbliżony, jako że obydwa nawiązują do koncepcji silnego i pełnego energii zwierzęcia. Osborne usiłował wprawdzie bronić się stwierdzeniem, że użył w swojej reklamie innego byka - że agresję skontrastował z "cichą, milczącą siłą", ale tłumaczenie to nie zostało przyjęte. Sąd zdecydował, że przeciętny konsument widząc znak słowny TORO, zobaczy w domyśle byka, zwłaszcza, że przekaz słowny wzmocniony jest obrazem zwięrzęcia, widocznym tuż obok. W ten zaś sposób, znak słowny staje się niemal identyczny z reklamą Red Bull'a.

Tak oto sędzia zablokował plany producenta sherry by stać się modnym i na czasie. Nieszczęsny Osborne musiał na dodatek pokryć koszty sądowe oraz opłacić prawników, co razem wyniosło niemal 100 000 euro.